...i to nieraz niejedno. W Liverpoolu autobus zatrzymuje się na końcowym przystanku i z niego nie ruszy, dopóki nie opuszczą go wszyscy pasażerowie. Na pozostałych przystankach jest zgoła inaczej, gdyż nieraz nawet porządny wymach przeszczepem górnym nie wystarcza zagapionemu na coś/kogoś kierowcy. Zastanawia mnie, jak sobie w takich warunkach radzą niewidomi (nie mogący policzyć przystanków podczas jazdy autobusem), o których pomyślano jedynie podczas projektowania przycisków "Stop" (oznaczonych braillem).
Fitter, happier, more productive, /ktoś kto pasuje
comfortable,
not drinking too much,
regular exercise at the gym
(3 days a week),
getting on better with your associate employee contemporaries, /współpracownicy
at ease, /z łatwością
eating well
(no more microwave dinners and saturated fats), /nasycone
a patient better driver,
a safer car
(baby smiling in back seat),
sleeping well
(no bad dreams),
no paranoia,
careful to all animals
(never washing spiders down the plughole), /owór spustowy (np. w umywalce)
keep in contact with old friends
(enjoy a drink now and then),
will frequently check credit at
(moral) bank (hole in the wall),
favors for favors,
fond but not in love, /kochający, ale nie zakochany
charity standing orders,
on Sundays ring road supermarket
(no killing moths or putting boiling water on the ants), /nie zabijający moli
car wash
(also on Sundays),
no longer afraid of the dark or midday shadows
nothing so ridiculously teenage and desperate,
nothing so childish - at a better pace, /tempo
slower and more calculated,
no chance of escape,
now self-employed,
concerned (but powerless), /zatroskany
an empowered and informed member of society /pełnoprawny i poinformowany członek społeczeństwa
(pragmatism not idealism),
will not cry in public,
less chance of illness,
tires that grip in the wet
(shot of baby strapped in back seat),
a good memory,
still cries at a good film,
still kisses with saliva, /ślina
no longer empty and frantic /szalony
like a cat
tied to a stick,
that's driven into
frozen winter shit
(the ability to laugh at weakness),
calm,
fitter,
healthier and more productive
a pig
in a cage
on antibiotics.
Yorke (wokalista) described the lyrics of "fitter happier" as a nineties-checklist, with 'slogans' that more or less sum up the OK Computer album and deal with middle class lifestyle.
Jeśli wpadnie ci coś pod gips (Albo patyczek, którym się drapiesz złamie się i jego część zostanie pod gipsem.), niezwłocznie udaj się do lekarza. Mi ortopeda powiedział, że fakt, iż wpadło mi 3 dni przed planowanym zdjęciem gipsu, nie jest wymówką. To, co mogłoby się stać przy odpowiednim ułożeniu się patyczka nazwał krótko "katastrofa". Chodzi o odleżyny.
Jeśli planujesz oddać krew, a masz nogę w gipsie, to poczekaj na zdjęcie gipsu. Ja nie zrobiłem tego, ufając mojej telerozmówczyni (Będącej rejestratorką wrocławskiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.), która powiedziała mi, że mogę oddać krew. Lekarka z RCKiK uznała jednak, mimo moich nacisków, iż złamanie strzałki jest przeciwwskazaniem. Nie była w stanie podać racjonalnego powodu. Zresztą nie musiała mnie przekonywać. Bez jej zgody nikt ode mnie, poza wampirem, krwi nie weźmie.
Po zdjęciu gipsu udaj się do apteki (Bądź wyślij tam kuriera.) i zakup jakieś sole. (Nie chcę robić reklamy, szczególnie, że jest wiele producentów. W aptece powinni wiedzieć, o jakie sole chodzi.) Sole takie rozpuszcza się w wodzie w jakimś wiadrze celem uzyskania roztworu, w którym można trzymać rehabilitowaną nogę. Naprawdę bardzo mi one pomogły w rozciągnięciu i "rozchodzeniu" nogi. (Głównie o stopę i staw skokowy u mnie chodziło.) Takie kuracje również trwale zmniejszają towarzyszący chodzeniu ból.
No cóż - pozostaje życzyć szybkiej rehabilitacji wszystkim połamańcom.
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia jak również plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakikolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.
Dezyderata (Wikipedia)
Autor Dezyderaty - Max Ehrmann
Moja noga na dzień 31.01.2007:

Kto nie wie, co tu jest innego, to podpowiem - nic. Z powodu gipsu nie da się ocenić, na ile się rozpoczął proces zrastania (porównując do poprzedniego zdjęcia), za to widać, że nie mam przesunięć. Dowiedziałem się też, że mam ruszać wszystkim, czym mogę. Kazano mi brać hantelki i ćwiczyć ręce, ruszać złamaną nogą i w ogóle wszystkim...
Wpis łączony (nie chce mi się dla takich głupot tworzyć osobnych wpisów). Z innej beczki: Jedni zachwycają się nad Vistą. Drudzy cieszą oczy bluescreenami (cieszą, bo mają inne systemy :-) )
Na koniec cytat (Bill Gates, BusinessWeek, Nov. 26, 1984, p.154):
The next generation of interesting software will be done on the Macintosh, not the IBM PC.

Powyższy obrazek przedstawia powód, dla którego jestem niejednokrotnie w centrum zainteresowań policjantów. Ostatnie przeszukanie - około 22:30 na ulicy, kiedy to musiałem przed czterema policjantami tłumaczyć się, że nie mam żadnych ukrytych kieszeni wewnątrz spodni, których to nie zamierzałem ściągnąć. Oczywiście spodnie były na końcu (po przeszukiwaniu: kieszeni, chusteczek do nosa, portfela, zeszytu (z dość prywatnymi zapiskami), Biblii, gum do żucia, torby rowerowej, przezroczystej plastikowej rękawiczki, dętki rowerowej (zapasowej), łatek, piórnika i pewnie wielu innych rzeczy, o których nie pamiętam).
Podczas rozbierania/ubierania/przeszukiwania padła następująca wymiana zdań:
Policjant 1: Czy miał pan kiedyś kontakt z narkotykami?
Ja: Nie.
Policjant 2: Pytanie retoryczne. (śmiech)
Ja: Mógłby pan być uprzejmiejszy, szczególnie zważając na fakt, iż obowiązuje w Polsce zasada domniemania niewinności.
Policjant 2 już się więcej nie odezwał :-). Wkurzyło mnie, że wydaje im się, że mogą robić, co chcą (może ten opis nie przedstawia dobrze sytuacji, ale podczas 30 minut przeszukiwań było wiele takich nieprzyjemnych momentów, w których panowie ewidentnie chcieli sobie zrobić ze mnie pośmiewisko na poziomie klasy podstawówki. Cóż. Najwidoczniej trafiłem na takich, co jeszcze jej nie skończyli.
Innego razu, gdy na polecenie cioci wynosiłem z kolegami (z jej domu) szafę i ktoś zadzwonił zgłosić włamanie, jeden policjant poszedł na górę rozmawiać z ciocią, drugi zaś postanowił ("złapali" nas przed domem), iż nie wolno nam się nigdzie ruszać. Po 5 minutach było już trochę zimno (byłem w koszulce), więc zacząłem:
Ja: Proszę pana, jest zimno, może skoczę na górę i wezmę coś do ubrania dla siebie i kolegów?
Policjant: Proszę poczekać, za chwilkę kolega na górze skończy rozmawiać.
Ja: Proszę pana, jestem hipoglikemikiem, muszę coś zjeść (Oczywiście nic mi się nie działo, ale uznałem, że może zmieni zdanie, jak usłyszy jakieś "trudne słowo", którego nie rozumie :-).).
Policjant: (Najwidoczniej za bardzo nie zrozumiał.) Proszę chwilkę poczekać.
I tak poczekałem sobie jeszcze 15 minut, bo policjant na górze sobie rozmawiał, a ten na dole nie reagował na moje dalsze próby przekonania go, że jak wejdę do domu, to nie ucieknę oknem z drugiego piętra.



